Czuje się źle do tego stopnia, że rzygać mi się chce ...
Nie wiem dlaczego , ale nienawidzę , gdy mnie mąż dotyka.
Dziś w nocy , spałam a on zaczął mnie macać. Chciał seksu. Dostał to czego chciał. Czułam jakby mnie zgwałcił.
Myślę tak : chciał mnie przelecieć więc przeleciał, pomimo tego że był środek nocy. Bo on chciał. Dla mnie on jest obleśną swinią w tej chwili. Chamem. Który mnie ciągle dotyka.
Musiałam udawać chociaż chciało mi się spać.
Nienawidzę go za to. Mogłabym mu krzywdę zrobić. Mogłabym uderzyć go w twarz.
Rano wstał potem wrócił do łóżka i zaczął się tulić . To było jak ogień. Jakby ktoś mnie przypalał żywcem.
Pomyślałam sobie tak ; w nocy brak spokoju i rano to samo. Znów go muszę znosić.
Czuje się brudna.
Bóg nie istnieje.
Mam żal do siebie.
I nienawidzę siebie.
Też.