poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Po raz pierwszy potrzebuje pomocy i jednocześnie od nikogo jej nie chce. Chcę spokoju. Chcę zasnąć i się nigdy nie obudzić. 
Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego jak czuje teraz. Codziennie czekam na noc i ciemność a gdy już leżę w łóżku i słyszę miarowy oddech drugiej połowy, płacze w poduszkę, aż nie zasnę. Rano budzę się bo muszę. Wstaje, bo muszę. Robię to co zawsze, bo muszę. Czasami się kładę gdy jestem sama, przykładam głowę do poduszki i odpływam. A potem znów się budzę żeby mogło do mnie dotrzeć że nic się nie zmieniło i ze wszystko jest takie samo nadal przytłumione i nijakie.

Dobrze się z tym wszystkim kryje. Tylko czasami, gdy już mnie mocno dopadnie, przestaje się odzywać i zaczynam się cofać. Wtedy się wyłączam a moja druga połowa twierdzi że znów jestem wściekła. On nigdy nie potrafił emocji rozpoznać.

Świat mi gdzieś uciekł. I to nie ma nic wspólnego z klimatem. 

Często się ostatnio zastanawiam nad tym, jak to się skończy i czy kolejny raz w życiu dam sobie z tym radę. A co będzie, jak nie dam ? Nad tym się nie zastanawiam bo może właśnie wtedy będzie dobrze.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tego nie widać. A Ci którzy widzą,  są tak głupi że przypisują to czemuś innemu. I dobrze. Bo nie chce żeby ktokolwiek się połapał. Choć ta gra, staje się już mocno męcząca.

wtorek, 31 maja 2022

Jak bardzo mam wszystkiego dosyć, to wiem o tym chyba tylko ja...

Ja... 

Już nikt nie ma wglądu w mój umysł... 

Jestem ja, ze sobą. 

I ten fałszywy do granic świat. 

czwartek, 17 lutego 2022

To nastąpiło nieoczekiwanie... Trochę, jak w relacji z pierwszym Panem... Jego też wtedy próbowałam podpuścić, żeby mnie do czegoś zmusił... I on też odpuścił... I wtedy przestał być moim Panem.

Pamiętam tamtą sytuację, jakby to było dziś. Chciał loda, a ja chciałam żeby mnie do niego przymusił. Nie zrobił tego. Ubrał spodnie i odszedł na bok. 

Wczoraj sytuacja była podobna. S... była bardzo bardzo głodna. Chciala być zamęczona. Chciała płakać, bo tak postanowiła, że uzewnetrzni wszystkie uczucia... że jak tylko on jej wpierdoli, to nie będzie się powstrzymywala i dokona samozniszczenia. Postanowiła, że mu się odda, że da mu to czego nigdy nie dostał. Potrzebowała tego jak głodny chleba.

Nie wyszło. Jej opór go pokonał. Wyszedł. Nie ujarzmiając natury, którą przez długi czas musiala chować, bo kazał jej ciągle dominować.

A byłam tak bardzo bardzo głodna... Ze postanowiłam "jego" zawołać... Tak. Chciałam  żeby wrócił, żeby mnie unicestwił wczoraj. Tak bardzo byłam głodna...

Wyszedł. Mówiąc że przegięła. Ja byłam spragniona, chciałam żeby mi zajeb*ł. Wyszedł. Nie przywołałam Go wczoraj. Pana już nie mam.

Uciekłam. Drzwi Zamknęłam. 

On wyszedł.

Koniec. Wybrał taki sposób. Nieoczekiwany, aczkolwiek skuteczny. 

środa, 4 sierpnia 2021

Dlaczego zawsze, gdy potrzebujemy czyjegoś wsparcia, to zostajemy sami...

Jeszcze nigdy nie byłam tak bardzo samotna.

Znów znaczynam się dusić... 

poniedziałek, 10 lutego 2020

Staram się normalnie funkcjonować, ale taj naprawdę nic mi się nie chce... on się cały czas do mnie nie odzywa. Jest bardzo obrażony, jakbym to ja go podglądała i ja próbowała mu zgwałcić dupę. Nic nie rozumiem. Ale też nie zamierzam się poddać. Ja nic nie zrobiłam.


Nie mam pieniędzy. Nie mam nic... Nie mogę odejść ... A czułam taką potrzebę jak go zobaczyłam w oknie ... miałam wtedy wrażenie że mieszkam obcym człowiekiem ... I że ten człowiek mnie bardzo męczy psychicznie i że nic mnie z nim nie łączy. Poczułam coś dziwnego. Taką pustkę. Jakbym nie miała żadnych względem jego osoby zobowiązań. Widziałam tylko fałszywego chama, który ze mną normalnie rozmawia a już po chwili zagląda przez okno podglądając co robię.

To mi uświadomiło tylko że on jest dobrym graczem . " nic takiego nie zrobiłem. Wymyślasz!" Podobnie jak z tyłkiem " przecież nie wiedziałem gdzie wchodzę " ...


Nie chce mi się już nawet pisać. I zwracać uwagę na to co pisze. Nie mam z kim o tym porozmawiać i to mnie boli.

niedziela, 9 lutego 2020

To było dokładnie w zeszła niedzielę. 

Moja druga połowa miała ochotę na seks. Zaczął mnie dotykać. Odwzajemniłam. 

Leżałam pod nim. Poczułam jak niby przypadkiem próbuje wejść w tyłek. Ciut mu uciekłam. Potem poczułam jak próbuje po raz drugi. Powiedział przy tym " powinnaś mieć takie kuleczki " . Ja nie zareagowałam. Znów mu delikatnie uciekłam. Nie wiem jak to wyszło że ja położyłam się na plecach a on leżał na mnie. 

Znów spróbował. Trzeci raz. Gdybym nie zacisnęła pośladków to by to zrobił. Coś we mnie pękło. Odwróciłam się . Krzyknęłam "Co robisz" a potem prawie uderzyłam go w twarz. Prawie bo się odsunął. 

Spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić. " chciałaś mnie uderzyć !" 
" Bo chciałeś wejść w tyłek " 
" myślisz że widziałem gdzie wchodzę ? Ty idź się leczyć ! " po czym podniósł własne spodnie , ubrał je i wyszedł z sypialni zostawiając mnie naga na łóżku. 

Tak po prostu wyszedł. 

Powiedziałam mu potem że takiego numeru się po nim nie spodziewałam . A potem nastąpiła cisza. Dupek miał do mnie pretensje że chciałam go uderzyć. Ciągle powtarzał że on w tyłek nie chciał wejść. Nie rozmawialiśmy do wczoraj. Wczoraj nastąpiło przedłużenie sytuacji. 

Wróciłam do domu. Godzina 22. Wyszedł dorzucić do pieca. Poszłam do łazienki. Generalnie rzecz biorąc nie powinnam. Wracając ujrzałam w oknie salonu jego długi nos jak zagląda przez szybę i patrzy czy z telefonem w ręku na kanapie nie siedzę. Inwigilacja pełną parą. 

Chuj mnie strzelił. 

Wrócił . Powiedziałam mu że go widziałam. Powiedział że wymyślam bo nic takiego nie było. 

Znów mnie chuj strzelił. 

Dziś jestem w Bydgoszczy i nie wiem co z tym wszystkim zrobić. 

To on strzelił focha. Pokazuje złość. Choć to ja go złapałam. 

Trochę odechciało mi się żyć.