poniedziałek, 10 lutego 2020

Staram się normalnie funkcjonować, ale taj naprawdę nic mi się nie chce... on się cały czas do mnie nie odzywa. Jest bardzo obrażony, jakbym to ja go podglądała i ja próbowała mu zgwałcić dupę. Nic nie rozumiem. Ale też nie zamierzam się poddać. Ja nic nie zrobiłam.


Nie mam pieniędzy. Nie mam nic... Nie mogę odejść ... A czułam taką potrzebę jak go zobaczyłam w oknie ... miałam wtedy wrażenie że mieszkam obcym człowiekiem ... I że ten człowiek mnie bardzo męczy psychicznie i że nic mnie z nim nie łączy. Poczułam coś dziwnego. Taką pustkę. Jakbym nie miała żadnych względem jego osoby zobowiązań. Widziałam tylko fałszywego chama, który ze mną normalnie rozmawia a już po chwili zagląda przez okno podglądając co robię.

To mi uświadomiło tylko że on jest dobrym graczem . " nic takiego nie zrobiłem. Wymyślasz!" Podobnie jak z tyłkiem " przecież nie wiedziałem gdzie wchodzę " ...


Nie chce mi się już nawet pisać. I zwracać uwagę na to co pisze. Nie mam z kim o tym porozmawiać i to mnie boli.

niedziela, 9 lutego 2020

To było dokładnie w zeszła niedzielę. 

Moja druga połowa miała ochotę na seks. Zaczął mnie dotykać. Odwzajemniłam. 

Leżałam pod nim. Poczułam jak niby przypadkiem próbuje wejść w tyłek. Ciut mu uciekłam. Potem poczułam jak próbuje po raz drugi. Powiedział przy tym " powinnaś mieć takie kuleczki " . Ja nie zareagowałam. Znów mu delikatnie uciekłam. Nie wiem jak to wyszło że ja położyłam się na plecach a on leżał na mnie. 

Znów spróbował. Trzeci raz. Gdybym nie zacisnęła pośladków to by to zrobił. Coś we mnie pękło. Odwróciłam się . Krzyknęłam "Co robisz" a potem prawie uderzyłam go w twarz. Prawie bo się odsunął. 

Spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić. " chciałaś mnie uderzyć !" 
" Bo chciałeś wejść w tyłek " 
" myślisz że widziałem gdzie wchodzę ? Ty idź się leczyć ! " po czym podniósł własne spodnie , ubrał je i wyszedł z sypialni zostawiając mnie naga na łóżku. 

Tak po prostu wyszedł. 

Powiedziałam mu potem że takiego numeru się po nim nie spodziewałam . A potem nastąpiła cisza. Dupek miał do mnie pretensje że chciałam go uderzyć. Ciągle powtarzał że on w tyłek nie chciał wejść. Nie rozmawialiśmy do wczoraj. Wczoraj nastąpiło przedłużenie sytuacji. 

Wróciłam do domu. Godzina 22. Wyszedł dorzucić do pieca. Poszłam do łazienki. Generalnie rzecz biorąc nie powinnam. Wracając ujrzałam w oknie salonu jego długi nos jak zagląda przez szybę i patrzy czy z telefonem w ręku na kanapie nie siedzę. Inwigilacja pełną parą. 

Chuj mnie strzelił. 

Wrócił . Powiedziałam mu że go widziałam. Powiedział że wymyślam bo nic takiego nie było. 

Znów mnie chuj strzelił. 

Dziś jestem w Bydgoszczy i nie wiem co z tym wszystkim zrobić. 

To on strzelił focha. Pokazuje złość. Choć to ja go złapałam. 

Trochę odechciało mi się żyć.