Tak mi powiedział mój mąż.
Była kłótnia.
Od kilku dni nie robił nic poza marudzeniem. Na pracowników. Na firmę. Na wszystko. Że to źle. Że tamto źle. Że to mam zrobić. I tamto też.
Nie wytrzymałam. Dzisiaj jest w domu. I robił to od rana.
Powiedziałam mu że ma się zacząć godzić z myślą że od marca zostaje w domu. I że się tym zajmie i że wszystko będzie tak jak być powinno .
No i się zaczęło.
On robi wszystko żebym do pracy nie poszła . Ja szłam dziś w zaparte. Jak nigdy. Zostajesz w domu i koniec.
W końcu krzyknął że mam wypier... I że może w końcu skończą się " te studia, biegania i koła" .
Mogłbym go...
Różnica dziś polega na tym, że zamiast czuć skruchę , czuje złość. I coś na wzór tego wd jeszcze nie skończyłam tego tematu .
Mało tego. Wypełnił swoje zamówienia a moje odstawił. I teraz w poniedziałek będę się tłumaczyć. Kazał wywieźć towar który był dla moich klientów dla własnych. A teraz mówi : ciekawe co zrobisz.
Chuj pierdolony...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz