poniedziałek, 13 stycznia 2020

Zapisuję, aby nie zapomnieć...

Spotkałam dzisiaj znajomego z liceum . W sklepie. Jak zawsze spieszyło mi się. Dziwnie na mnie patrzył , ale nie wiem dlaczego, za to rozmowa , którą na szybko przeprowadziliśmy nie chce mi wyjść z głowy.
- Skończyłem drugą szkołę - uśmiechnęłam się do niego - Wiem, widziałam na Facebooku . Gratuluje i jak było?
- Fajnie. Jeździliśmy na strzelnicę , miałem praktyki w ochronie - Nie chwalił się, po prostu opowiadał i cały czas mi się przyglądał. Zaczynałam czuć się nieswojo. Nie byłam jakoś szczególnie ładnie ubrana. Raczej na luzie , ponieważ wracałam od klienta, któremu zawiozłam towar i akurat pić mi się zachciało więc postanowiłam odwiedzić Dino. Gdybym wiedziała, że go tam spotkam wolałabym umrzeć z pragnienia.
- A u Ciebie co tam? Jak matura? - wiedziałam że na mnie właśnie wszyscy liczyli , a pierwsze podejście oblałam.
- Zdałam ale za drugim. Teraz zamierzam studiować .
- Psychologię ? - o tym też wszyscy wiedzieli .
- Nie, resocjalizację , tylko muszę jakoś męża uświadomić - i od razu pożałowałam tych słów.
- Co musisz zrobić ? - jego spojrzenie, ton głosu mówiły same za siebie... zrobiło mi się głupio ... zamiast uświadamiać męża uświadomiłam siebie...
Ta rozmowa dużo mi dała. Poczułam się jak normalny człowiek, rozmawiający z normalnym znajomym na poziomie. Mateusz miał ładną koszulę taką jak u mężczyzn lubię, dżinsy , był czysty i zadbany . Traktował mnie normalnie , tylko ciągle dziwnie się patrzył... Przez to jego patrzenie czułam się gorsza... ale spotkania z głowy wyrzucić nie mogę...
bo ja mogę tak żyć ... mieć znajomych i przyjaciół ... normalnych znajomych i normalnych przyjaciół... A do dziś pamiętam jak mnie chcieli sprowadzić na złą drogę i przez ostatni rok cały czas namawiali na wagary w postaci basenu , czy kina , we czworo, bo tyłu nas było. A ja ciągle odmawiałam , bo męża się bałam...
Chyba życie mi uciekło.
Moja zmiana myślenia za wolno się odbywa...

1 komentarz: