czwartek, 17 lutego 2022

To nastąpiło nieoczekiwanie... Trochę, jak w relacji z pierwszym Panem... Jego też wtedy próbowałam podpuścić, żeby mnie do czegoś zmusił... I on też odpuścił... I wtedy przestał być moim Panem.

Pamiętam tamtą sytuację, jakby to było dziś. Chciał loda, a ja chciałam żeby mnie do niego przymusił. Nie zrobił tego. Ubrał spodnie i odszedł na bok. 

Wczoraj sytuacja była podobna. S... była bardzo bardzo głodna. Chciala być zamęczona. Chciała płakać, bo tak postanowiła, że uzewnetrzni wszystkie uczucia... że jak tylko on jej wpierdoli, to nie będzie się powstrzymywala i dokona samozniszczenia. Postanowiła, że mu się odda, że da mu to czego nigdy nie dostał. Potrzebowała tego jak głodny chleba.

Nie wyszło. Jej opór go pokonał. Wyszedł. Nie ujarzmiając natury, którą przez długi czas musiala chować, bo kazał jej ciągle dominować.

A byłam tak bardzo bardzo głodna... Ze postanowiłam "jego" zawołać... Tak. Chciałam  żeby wrócił, żeby mnie unicestwił wczoraj. Tak bardzo byłam głodna...

Wyszedł. Mówiąc że przegięła. Ja byłam spragniona, chciałam żeby mi zajeb*ł. Wyszedł. Nie przywołałam Go wczoraj. Pana już nie mam.

Uciekłam. Drzwi Zamknęłam. 

On wyszedł.

Koniec. Wybrał taki sposób. Nieoczekiwany, aczkolwiek skuteczny. 

środa, 4 sierpnia 2021

Dlaczego zawsze, gdy potrzebujemy czyjegoś wsparcia, to zostajemy sami...

Jeszcze nigdy nie byłam tak bardzo samotna.

Znów znaczynam się dusić... 

poniedziałek, 10 lutego 2020

Staram się normalnie funkcjonować, ale taj naprawdę nic mi się nie chce... on się cały czas do mnie nie odzywa. Jest bardzo obrażony, jakbym to ja go podglądała i ja próbowała mu zgwałcić dupę. Nic nie rozumiem. Ale też nie zamierzam się poddać. Ja nic nie zrobiłam.


Nie mam pieniędzy. Nie mam nic... Nie mogę odejść ... A czułam taką potrzebę jak go zobaczyłam w oknie ... miałam wtedy wrażenie że mieszkam obcym człowiekiem ... I że ten człowiek mnie bardzo męczy psychicznie i że nic mnie z nim nie łączy. Poczułam coś dziwnego. Taką pustkę. Jakbym nie miała żadnych względem jego osoby zobowiązań. Widziałam tylko fałszywego chama, który ze mną normalnie rozmawia a już po chwili zagląda przez okno podglądając co robię.

To mi uświadomiło tylko że on jest dobrym graczem . " nic takiego nie zrobiłem. Wymyślasz!" Podobnie jak z tyłkiem " przecież nie wiedziałem gdzie wchodzę " ...


Nie chce mi się już nawet pisać. I zwracać uwagę na to co pisze. Nie mam z kim o tym porozmawiać i to mnie boli.

niedziela, 9 lutego 2020

To było dokładnie w zeszła niedzielę. 

Moja druga połowa miała ochotę na seks. Zaczął mnie dotykać. Odwzajemniłam. 

Leżałam pod nim. Poczułam jak niby przypadkiem próbuje wejść w tyłek. Ciut mu uciekłam. Potem poczułam jak próbuje po raz drugi. Powiedział przy tym " powinnaś mieć takie kuleczki " . Ja nie zareagowałam. Znów mu delikatnie uciekłam. Nie wiem jak to wyszło że ja położyłam się na plecach a on leżał na mnie. 

Znów spróbował. Trzeci raz. Gdybym nie zacisnęła pośladków to by to zrobił. Coś we mnie pękło. Odwróciłam się . Krzyknęłam "Co robisz" a potem prawie uderzyłam go w twarz. Prawie bo się odsunął. 

Spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić. " chciałaś mnie uderzyć !" 
" Bo chciałeś wejść w tyłek " 
" myślisz że widziałem gdzie wchodzę ? Ty idź się leczyć ! " po czym podniósł własne spodnie , ubrał je i wyszedł z sypialni zostawiając mnie naga na łóżku. 

Tak po prostu wyszedł. 

Powiedziałam mu potem że takiego numeru się po nim nie spodziewałam . A potem nastąpiła cisza. Dupek miał do mnie pretensje że chciałam go uderzyć. Ciągle powtarzał że on w tyłek nie chciał wejść. Nie rozmawialiśmy do wczoraj. Wczoraj nastąpiło przedłużenie sytuacji. 

Wróciłam do domu. Godzina 22. Wyszedł dorzucić do pieca. Poszłam do łazienki. Generalnie rzecz biorąc nie powinnam. Wracając ujrzałam w oknie salonu jego długi nos jak zagląda przez szybę i patrzy czy z telefonem w ręku na kanapie nie siedzę. Inwigilacja pełną parą. 

Chuj mnie strzelił. 

Wrócił . Powiedziałam mu że go widziałam. Powiedział że wymyślam bo nic takiego nie było. 

Znów mnie chuj strzelił. 

Dziś jestem w Bydgoszczy i nie wiem co z tym wszystkim zrobić. 

To on strzelił focha. Pokazuje złość. Choć to ja go złapałam. 

Trochę odechciało mi się żyć.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Zapisuję, aby nie zapomnieć...

Spotkałam dzisiaj znajomego z liceum . W sklepie. Jak zawsze spieszyło mi się. Dziwnie na mnie patrzył , ale nie wiem dlaczego, za to rozmowa , którą na szybko przeprowadziliśmy nie chce mi wyjść z głowy.
- Skończyłem drugą szkołę - uśmiechnęłam się do niego - Wiem, widziałam na Facebooku . Gratuluje i jak było?
- Fajnie. Jeździliśmy na strzelnicę , miałem praktyki w ochronie - Nie chwalił się, po prostu opowiadał i cały czas mi się przyglądał. Zaczynałam czuć się nieswojo. Nie byłam jakoś szczególnie ładnie ubrana. Raczej na luzie , ponieważ wracałam od klienta, któremu zawiozłam towar i akurat pić mi się zachciało więc postanowiłam odwiedzić Dino. Gdybym wiedziała, że go tam spotkam wolałabym umrzeć z pragnienia.
- A u Ciebie co tam? Jak matura? - wiedziałam że na mnie właśnie wszyscy liczyli , a pierwsze podejście oblałam.
- Zdałam ale za drugim. Teraz zamierzam studiować .
- Psychologię ? - o tym też wszyscy wiedzieli .
- Nie, resocjalizację , tylko muszę jakoś męża uświadomić - i od razu pożałowałam tych słów.
- Co musisz zrobić ? - jego spojrzenie, ton głosu mówiły same za siebie... zrobiło mi się głupio ... zamiast uświadamiać męża uświadomiłam siebie...
Ta rozmowa dużo mi dała. Poczułam się jak normalny człowiek, rozmawiający z normalnym znajomym na poziomie. Mateusz miał ładną koszulę taką jak u mężczyzn lubię, dżinsy , był czysty i zadbany . Traktował mnie normalnie , tylko ciągle dziwnie się patrzył... Przez to jego patrzenie czułam się gorsza... ale spotkania z głowy wyrzucić nie mogę...
bo ja mogę tak żyć ... mieć znajomych i przyjaciół ... normalnych znajomych i normalnych przyjaciół... A do dziś pamiętam jak mnie chcieli sprowadzić na złą drogę i przez ostatni rok cały czas namawiali na wagary w postaci basenu , czy kina , we czworo, bo tyłu nas było. A ja ciągle odmawiałam , bo męża się bałam...
Chyba życie mi uciekło.
Moja zmiana myślenia za wolno się odbywa...

sobota, 7 grudnia 2019

Powrót. do tego bloga.

Wypierdalaj już teraz !!!! 
Tak mi powiedział mój mąż. 
Była kłótnia. 
Od kilku dni nie robił nic poza marudzeniem. Na pracowników. Na firmę. Na wszystko. Że to źle. Że tamto źle. Że to mam zrobić. I tamto też. 

Nie wytrzymałam. Dzisiaj jest w domu. I robił to od rana. 

Powiedziałam mu że ma się zacząć godzić z myślą że od marca zostaje w domu. I że się tym zajmie i że wszystko będzie tak jak być powinno . 

No i się zaczęło. 

On robi wszystko żebym do pracy nie poszła . Ja szłam dziś w zaparte. Jak nigdy. Zostajesz w domu i koniec. 

W końcu krzyknął że mam wypier... I że może w końcu skończą się " te studia, biegania i koła" . 

Mogłbym go... 
Różnica dziś polega na tym, że zamiast czuć skruchę , czuje złość. I coś na wzór tego wd jeszcze nie skończyłam tego tematu . 

Mało tego. Wypełnił swoje zamówienia a moje odstawił. I teraz w poniedziałek będę się tłumaczyć. Kazał wywieźć towar który był dla moich klientów dla własnych. A teraz mówi : ciekawe co zrobisz. 

Chuj pierdolony...